Obudziłam się. Nie wiedziałam co się dzieję, telewizor był włączony. Pomyślałam, że pewnie zasnęłam. Leżałam jeszcze chwile po ciepłym kocem.
Wstałam jednak po chwili, założyłam ciepłe kapcie i wybrałam się do kuchni. No tak nic nie ma. Otworzyłam lodówkę. Jedyne co się w niej znajdowało to tylko i wyłącznie światło. Szukałam po szafkach czy może gdzieś czegoś nie ma. Znalazłam jakąś bułkę, co prawda trochę twardawą, ale nie narzekałam. Zostało trochę masła... więc posmarowałam pieczywo. Jadłam z trudem przełykając bułkę.
Zjadłam i wybrałam się do łazienki. Zrobiłam sobie kucyka, ubrałam dżinsy i t-shirt. Było trochę zimno, więc nałożyłam sweterek.
Rozmyślałam o meczu. Postanowiłam, że sprawdzę dokładniej kiedy on jest. Przeszukując internet natknęłam się na reklamę koszulki reprezentacji polski. Kliknęłam, a moim oczom ukazała się świetna oferta. Znowu bez zastanowienia kupiłam ją! Tym razem naprawdę nie wiedziałam co ja tak naprawdę zrobiłam. Potrząsnęłam głową i wyszłam ze strony. Okazało się, że mecz odbędzie się już w tą sobotę. Dziś jest czwartek.
Poszłam do szafy. Wybrałam najpotrzebniejsze mi rzeczy. Wrzuciłam wszystko do walizki. Wzięłam torebkę i założyłam kurtkę. Biegłam szybko,a chwile później byłam na stacji kolejowej. Podeszłam do pani sprzedającej bilety.
- Dzień dobry! - nie mal krzyknęłam. Poproszę bilet do Gdańska, jak najszybciej.
- Chwileczka... - powiedziała
- Proszę szybciej- pomyślałam głośno.
Sprzedawczyni popatrzyła się na mnie
- Przepraszam- dodałam
- Dobrze, więc jest godzina 12.10 pociąg odjeżdża o godzinie 12.15, jeśli pani zdąży proszę bardzo.
Pani podała mi bilet.
Nie zdążyłam nawet podziękować, odesłałam tylko miły uśmiech i pobiegłam w kierunku pociągu.
Drzwi prawie się zamknęły, ale zdążyłam. Usiadłam w dość nie widocznym miejscu. Tak bardzo się zmęczyłam, że przespałam całą drogę do Gdańska.
Usłyszałam jakiś głos. Proszę wysiadać- zabrzmiał. Ocknęłam się i trochę nie śmiało wyszłam z pociągu.
Popatrzyłam na cały Gdańsk. Rozejrzałam się dookoła. Nic nie było mi znajome. Nie miałam już siły i usiadłam na ławce. Miałam ochotę się rozpłakać, ale wytrzymałam. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Była 23.00 w nocy, a ja nie miałam gdzie spać i znajdowałam się w całkiem obcym mieście. Na duchu podtrzymywało mnie tylko to, że już w tą sobotę spełni sie moję marzenie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz