Siedziałam jeszcze chwilę na ławce. Postanowiłam jednak wreszcie się ogarnąć i zacząć szukać hotelu. Szłam jakimś chodnikiem przed siebie. Nagle pod moimi nogami znalazł się jakiś kamień. Z moim szczęściem musiałam się na niego natknąć i obalić. Moje spodnie się rozdarły, a na moim kolanie pojawiło się sporo krwi. Utykając doszłam do jakiejś ławeczki. Usiadłam i wyjęłam z torebki chusteczki. Moje kolano wyglądało okropnie, choć już tak nie bolało. Jednak zaczęłam płakać i bez darnie patrzyłam się na panoramę miasta. Nagle ktoś do mnie podszedł. Był to jakiś wysoki mężczyna, nie widziałam jego twarzy, bo miałam zapłakane oczy, a w dodatku było bardzo ciemno.
- co się stało, mogę Ci pomóc? - zapytał
Popatrzyłam na niego bezradnie, przełknęłam ślinę i powiedziałam:
- wie pan może, gdzie znajduję się jakiś hotel?- wykrztusiłam to z siebie.
- jaki pan?- zaśmiał się, po czym dodał. Znam taki jeden chodź ze mną
Nie wiedziałam co zrobić, jednak postanowiłam, że powierzę się jw jego ręce.
Wstałam i wyruszyłam za nim.
- a ty co tu robisz? - zapytał
- przyjechałam z Poznania, na mecz siatkówki.
- o to ciekawe! - zaśmiał się/
- co Cię tak śmieszy- powiedziałam trochę oburzona po całym dniu.
- a nic, nic. Ja też się tak jakby tam wybieram- uśmiechnął się.
- to świetnie!
-jesteśmy- oznajmił
-dziękuję Ci bardzo, naprawdę.
Weszliśmy do pomieszczenia i podeszliśmy razem do recepcji.
- dzień dobry panie Piotrku, a pan nie w pokoju już wszyscy chyba tam są.
- ja się trochę spóźniłem, proszę przyprowadziłem Wam tu nowego przybysza. - po czym wskazał na mnie.
Piotrek? Skąd ona go zna. Popatrzyłam jeszcze raz na niego. Doznałam szoku. Jak mogłam go nie poznać. Teraz było jaśniej, wszystko było wyraźne. Tak to był on- Piotrek Nowakowski.
- To ty? Ja, ja nie poznałam- wykrzyknęłam głupio
- Nie ma problemu.- zaśmiał się
- To pani chcę tutaj pokój?- wtrąciła się pani od recepcji.
- tak, tak- zaśmialiśmy się razem.
Zaproponowała mi pokój i podała cenę.
Szukałam bezradnie w torebce portfela.
- Ja zapłacę- powiedział Piotrek
- Nie, nie trzeba-powiedziałam
-Ależ trzeba- uśmiechnął się i podał pieniądze zza pokój.
Uśmiechnęłam się, a on zrobił to samo.
- Masz pokój koło mojego- uśmiechnął się. Jutro o 12.00 mamy trening. Jak chcesz to możesz z nami się tam wybrać.
- Nie chcę się narzucać.-powiedziałam.
- Ależ to nie jest żaden problem.
- No dobrze, dobrze.
- Więc widzimy się jutro o 12.00, a teraz muszę dostać się do pokoju, żeby mnie nikt nie zauważył- zaśmiał się.
Ja również postanowiłam wybrać się do pokoju. Rzuciłam moją walizkę w kąt. Rzuciłam się na łóżko i momentalnie zasnęłam. Nie mogłam uwierzyć w to co się stało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz